czwartek, 6 grudnia 2018

Od Liama

Rano byłem jak trup. Zostałem w domu i przespałem cały dzień jednak wieczorem obudził mnie Eryk.
-Zamieszasz zostać w łóżku do śmierci?
-A jak tak to co?-powiedziałem twarzą w poduszce.
-Stary! Jest impreza! Wstawaj masz 15 minut na wykąpanie się i ogarnięcie i jedziemy.
-Nie wiem czy mi się chce..
-Nie chce Ci się iść na imprezę? Kim jesteś i co zrobiłeś z moim kumplem? Słuchaj! Będzie tam tłum pijanych lasek i chętnych na zabawy!
-I?
-Nie chcę tego słuchać wstawaj!
Zrzucił mnie z łóżka więc chcąc nie chcą musiałem wstać.
Szybki prysznic, przebrałem się i chwilę później byliśmy w drodze.
-Nie wiem czy to dobry pomysł..
-Z twoją tendencją organizmu do szybkiego zdrowienia i w efekcie bez możliwości opicia się masz duże szanse na wyrwanie sporej liczby lasek i zaliczenie.
-Jakoś mnie  to nie interesuje.
-Chcesz czy nie ja zamierzam się super bawić
-Ok... nie mieszaj mnie tylko w to.
-Dobra.
Weszliśmy do ogromnego domu pełnego pijanych nastolatków.
Typowa impreza. Pełno alkoholu, narkotyków i reszty tego świństwa. Eryk od razu poleciał do barku i przyniósł nam po piwie.
-Na zdrowie stary!
-Obym tylko nie musiał Cię stąd wynosić.
-Dobra dobra..
Kilka godzin później już tańczył z jakimiś dziewczynami na tarasie. Mogłem się założyć że był teraz w niebie.
JA stałem oparty o ścianę i popijałem piwo które dawało mi poczuć procenty tylko przez parę sekund.
Jako że moje ciało bardzo szybko się regenerowało nie mogłem się opić.
Próbowaliśmy miesiąc po moim pierwszym przemienieniu się. Eryk zezgonował a ja byłem trzeźwy mimo iż wypiłem więcej od niego a on potrafi dużo wypić. Musiałem go wpakować do samochodu a potem jeszcze zawlec do pokoju. Nie było to przyjemne.
Zastanawiałem się czy wycie które słyszałem należało do alfy który mnie przemienił. Miałem tyle pytań a zero odpowiedzi. Najbardziej męczyło mnie to dlaczego mnie porzucił? Beta bez alfy staje się omegą a to nie jest dobre dla wilka. Samotny wilk w naturze to prędzej czy później martwy wilk. Na szczęście i nie szczęście oprócz mnie nie było tu żadnych innych nadprzyrodzonych istot. Chociaż z przyjemnością poznał bym jakąś.
Zobaczyłem jakąś dziewczynę sączącą drinka i z uśmiechem patrzącą na tłum. Czemu siedziała sama? Po chwili ją poznałem.
Podszedłem do niej.
-Hej.. Kate?
-My się znamy?
-Nie, widziałem cię na próbie teatralnej. Jestem Liam.
-Co chcesz?
-Zauważyłem że siedzisz sama wiec postanowiłem zagadać. Mogę się przysiąść?
-A jak powiem nie to sobie pójdziesz?
-Nie koniecznie..
Przewróciła zrezygnowana oczami.
Usiadłem obok niej.
-Chyba nie za dobrze sie bawisz co?-zapytałem.
-Tak jak i ty najwyraźniej.
-To super bo ja sie bawię świetnie.
Znowu przewróciła oczami. Chyba miała to w nawyku.
-Co taka antyspołeczna jesteś?
-Bo lubię.
-A i rozmowna jesteś bardzo.-powiedziałem z uśmiechem i napiłem się łyka piwa.
Spojrzałem na kumpla który bajerował jakąś dziewczynę. Trzymałem za niego kciuki. Należy się chłopakowi znalezienie jakiejś dziewczyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz